Dobry start
- Otwórz oczy! Otwórz oczy - powiedział stanowczym głosem nieznajomy.
Nie minęła sekunda, a ja, otwierając oczy, zobaczyłem bardzo intensywne
światło. Po kolejnej sekundzie postać dziwnego człowieka. Był młody,
ale na twarzy miał wypisane duże doświadczenie i życiową mądrość.
- Gdzie jestem? - zapytałem nieśmiało.
- Tu i teraz, tam gdzie zawsze chciałeś być - odpowiedział.
Za moimi plecami była piękna plaża o białym piasku, przede mną piękny
teren, na którym stał dom. Właściwie był to piękny biały dworek z kolumnami
rodem z antycznej Grecji. Nieznajomy chwycił mnie za rękę i zaczął
prowadzić w kierunku owej rezydencji. Nie wiedziałem, gdzie jestem i co
się dzieje, ale ten człowiek wydał mi się podobny do kogoś, kogo znam.
Przecierałem oczy ze zdziwienia - było tam tak pięknie.
Patrząc na to całe otoczenie, czułem, jak każda komórka mego ciała staje
się jednością z tym, co widzę.
Po chwili znalazłem się w środku owego budynku. Było tam mnóstwo ludzi,
niektórzy z nich byli moimi przyjaciółmi.
- Wiedz, że ci ludzie cię nie widzą - rzekł towarzyszący mi mężczyzna.
- Dlaczego? - zapytałem ze zdziwieniem.
Znów pociągnął mnie za rękę i weszliśmy do największego salonu w domu.
Coś tam się działo, ludzie zgromadzili się wokół dwóch osób. Nikt
jednak nie reagował na naszą obecność. Nie minęły trzy sekundy, a moje
serce zaczęło uderzać bardzo mocno. Zobaczyłem samego siebie w otoczeniu
ludzi, których kocham. Była też moja ukochana. Spojrzałem samemu
sobie prosto w oczy - ale on nie reagował. To, co mnie poraziło, to
pasja życia bijąca z jego oczu.
- Hej! Jestem tutaj! - krzyknąłem.
- On tego nie usłyszy - powiedział nieznajomy.
- Jak to możliwe, co się tutaj dzieje? - zapytałem.
- To, co widzisz, to przyszłość, twoja przyszłość, a to, co za chwilę się
stanie, będzie twoim czasem na zmiany. Masz wszystko, by to osiągnąć,
jednak tylko od ciebie zależy, czy tak będzie - wyśpiewał z uśmiechem.
Po chwili dotknął mego ramienia, zakręciło mi się w głowie i straciłem
przytomność. Obudziłem się w swoim łóżku, wiedziałem, że już żaden
dzień nie będzie taki jak poprzednie. Czułem, że najlepsze w przyszłości
jest to, że sami ją tworzymy. Nic już nie było takie jak przedtem. Od tego
czasu minęło kilka ładnych lat. W tym czasie zmieniłem własne życie
na takie, o jakim marzyłem. Kim jestem? Teraz wiem, że jedyną słuszną
odpowiedzią jest "jestem" - reszta zależy ode mnie.
Gdzie jestem? Ziemia - tak mi kiedyś powiedziano.
Czy mam pewność, że to jest ziemia? A może chodzi o coś zupełnie innego?
Co powiesz na tezę, że to, co nazywamy "ziemią", jest pajęczą siecią
doświadczeń, które dostarczają mi emocji i uczuć, dzięki którym mogę
się uczyć? Tak jakbym urodził się po to, by przejść ważny program treningowy.
Każdy z nas rodzi się z innym programem. Bardzo indywidualnym,
o indywidualnych regułach, które znam tylko ja sam, bo dotyczą
mojej osoby. Przejście z jednego etapu do drugiego kończy się nagrodą.
Najlepsze jest to, że wyznaczam ją dla siebie ja sam.
Początkowo trudno było mi to zaakceptować, ale ja sam jestem sprawcą
wszelkich kar i nagród w moim życiu. Na początku uczono mnie, że to
Szef karze i nagradza - i dzięki temu myśleniu pozbawiałem siebie największego
daru, jaki może otrzymać człowiek, a jest nim wolna wola.
Skąd to wiem?
Moja droga rozpoczęła się zabawnie.
Przyszedłem na świat i pierwszym prezentem, jaki dostałem, było moje
imię. Przyczepiono mi plakietkę z nazwą, która stała się tożsamością.
Już nie byłem tylko bytem, stałem się człowiekiem - według reguł panujących.
Co ciekawe - wystarczy, by jakoś mnie określono, aby moja
obecność stała się faktem.
Pierwsze spojrzenie - i dostrzegłem otaczający mnie świat. Widziałem
kolory, jakaś pani się do mnie uśmiechała, a ja zastanawiałem się, o co
jej chodzi.
Następnie zadałem sobie egzystencjalne pytanie: "Po co tutaj jestem? To
chyba jakiś żart?". Niczego nie pamiętałem. Mimo wszystko postanowiłem
dzielnie odkryć, o co tutaj chodzi.
Ktoś mnie trzymał na rękach. To chyba kobieta. Ona mnie przytulała i nazywała
syneczkiem, a ja czułem się wspaniale, zacząłem ją lubić. Pamiętam
jak przez mgłę, że przez dłuższy czas siedziałem w jakimś ciemnym
miejscu. Było tam dużo wody. Co wieczór czułem, jak ktoś dotykał
pokoju, w którym byłem.
Ten ktoś szeptał miłe słówka. Snuł plany, mówiąc, jakim będę wyjątkowym
dzieckiem. Przepowiadał moje osiągnięcia - to chyba znaczyło, że
wierzy we mnie?
Moje pierwsze dni mijały spokojnie. W nowym pokoju czułem się bardzo
dobrze, miałem odlotowe łoże - było mi miękko. Tylko denerwowały
mnie te kolorowe duperele, które wisiały tuż nad głową. Starałem się je
zerwać. One jednak trzymały się mocno. Byłem dzielny. Najbardziej lubiłem
momenty, kiedy ona mnie przytulała, a ja mogłem się dostać do jedzenia.
Te chwile były najcudowniejsze.
Po kilku tygodniach dostrzegłem, że do mojego królestwa weszli jacyś
osobnicy, uśmiechając się i szczerząc zęby, i mówili: "Jaki on jest słodziutki,
jaki cudowny". Było by świetnie, gdyby nie fakt, że było 40 stopni
za oknem, a oni - spoceni - chcieli mnie przytulać. Czy tak okazuje
się miłość? To pytanie ciągle nie dawało mi spokoju.
Starsi opiekunowie przez kilka miesięcy uczyli mnie mówić "mama" i "tata".
Ciekawe dlaczego? Dlaczego nie mówi się "lew" i "lwica"? Jakby
określenie miało znaczenie. A przecież lwy są fajniejsze, są takie odważne
i zawsze osiągają swoje cele. Nie chciałem się buntować, wiedziałem,
że mama częściej daje mi jedzenie, więc mówiłem "mamo". A ona
pokazywała mi, jak bardzo mnie kocha. W zamian otrzymywałem urocze
spojrzenie, którego nie zapomnę nigdy.
Od tego okresu minęło bardzo wiele czasu. Mimo wszystko pamiętam go
tak, jakby to było wczoraj. Pamiętam także inne etapy mego życia.
W chwilach największego życiowego buntu młodzieńczego z moich ust
padło stwierdzenie: "Czas na zmiany!".
To stwierdzenie na zawsze zmieniło moje życie. Któż by pomyślał, że moje
życie tak się potoczy?
Nie wierzyłem w to nawet ja sam.
Pamiętam okres późniejszego dzieciństwa. Ten czas był decydujący dla
mojego jutra. To właśnie wtedy budziły się we mnie beztroskie marzenia.
Chciałem, by moje życie było szczególne i wyjątkowe.
Marzenia. Któż z nas ich nie ma? To właśnie one powodują, że mamy
ochotę na życie. To one sprawiają, że chcemy pokonywać coraz to wyższe
poprzeczki. Człowiek, który marzy, jest człowiekiem żywym. Człowiek
bez marzeń jest martwy.
Zaczynasz od najmłodszych lat. Wyobrażasz sobie, jak cudowny prezent
na gwiazdkę dostaniesz. Marzysz o cudownej partnerce lub partnerze.
Pragniesz pomyślnie zdać wszystkie egzaminy, także te życiowe. W końcu
marzysz o bogactwie i podróżach. Marzą także ci, którzy są w Twoim otoczeniu.
Wszyscy marzymy. Ja także marzę.
Być może jedyna różnica między nami jest taka, że ja marzenia zamieniam
w rzeczywistość. Ten proces nazywam alchemią.
Wiesz, kim jest alchemik? Człowiekiem, który posiada wiedzę pozwalającą
jakiś zwykły metal przemienić w złoto.
Taka właśnie jest ta książka. Pokazuje, jak pospolity metal przemienić w
złoto. To, co przeczytasz, jest moją osobistą refleksją dotyczącą zmian.
W swoim życiu poznałem mnóstwo metod na to, jak dokonać trwałych
zmian. Niektóre z nich działały całkiem dobrze, inne w ogóle. Poznałem
także wielu nauczycieli, których wiedza i umiejętności pomogły mi
szerzej spojrzeć na temat życiowych zmian. Czegoś mi jednak brakowało
w tym wszystkim, czego się nauczyłem. To sprawiło, że zacząłem
odkrywać samodzielnie nowe możliwości transformacji w moim życiu.
Moja droga świadomych zmian zaczęła się w wieku szesnastu lat. Po tych
kilku latach wewnętrznej walki z samym sobą jestem bogatszy
i mądrzejszy o wiele doświadczeń życiowych. Wiem, że chwytając za tę
książkę, zadawałeś sobie następujące pytanie: "Jakich zmian mogę dokonać
po jej przeczytaniu?".
Odpowiedź może być jedna - bardzo wielu. I od Ciebie zależy, czy tak
będzie.
Jeśli interesuje Cię całkowita wolność emocjonalna i wewnętrzna...
Jeżeli chcesz przestać gonić za pieniędzmi, tylko je zarabiać...
Jeśli pragniesz być człowiekiem szczęśliwym bez względu na okoliczności
w Twoim życiu...
Jeżeli interesuje Cię to, aby Twoje życie było łatwiejsze i mniej skomplikowane...
Jeśli w głębi serca marzysz o życiu pełnią życia...
Jeżeli dążysz do uzdrowienia z chorób swego organizmu...
Jeśli chcesz kochać całym sercem i być równie mocno kochanym...
Jeżeli wewnętrznie przeczuwasz, że jesteś kimś innym, niż Cię dotychczas
określano...
Jeśli chcesz poznać sekretną drogę do każdej zmiany w Twoim życiu...
To tę książkę napisałem z myślą o Tobie!
Czy pamiętasz ten moment, w którym osiągnąłeś coś bardzo znaczącego
w swoim życiu?
Teraz nadszedł kolejny...
Czas na zmiany!



